.180

1 mar 2012

Treść nie wyczerpała swoich zasobów a jedynie upadła z wysoka całym swoim ciężarem. Obecnie spoczywa na dnie i nasiąka rzeczywistością, o jakiej mogą marzyć wszyscy ci, którzy szukają odpowiedzi.

| Komentarze są wyłączone

.179

18 sie 2010

Niestety, ale mój życiorys wyczerpał się w tejże rzeczywistości, co krótko mówiąc znaczy tyle, że spadam.
Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy traktowali z odpowiednim, czytelniczym dystansem moje niekiedy buńczuczne wypowiedzi. Wiadomym jest, iż literatura winna służyć jako narzędzie do prowokacji, jako element inspirujący, który swoją iskrą twórczą rozpala wyobraźnię i inspiruje do aktywności.
Zatem prawda jest taka, że ja istnieję jedynie w świecie imaginacji, ale jest to przestrzeń pełna kreacji i buntu przeciwko wszystkim leniom zalegającym w realnej rzeczywistości
Mam nadzieję, że unikając zaparcia intelektualnego udało mi się coś zmienić w małym świecie i niektórzy z Was być może nawet nieźle się przy tym ubawili.

A tak przy okazji, to już wkrótce w tym miejscu, pojawi się nowy bohater literacki i wierzę, że będzie bardziej barwną i skuteczną mentalnie postacią.
To wywalam ze swojego pułkownikowskiego świata. Nar.

| Komentarze są wyłączone

.178

14 sie 2010

No dobra, to w dupie, nie piszę nic, bo nie chce mi się.

| Komentarze są wyłączone

.177

30 lip 2010

Nic się nie dzieje.
No i dobrze.

| Komentarze są wyłączone

.176

19 lip 2010

Leżałem na trawie. Blady świt lizał moje czoło. Nie miałem już imienia ani tożsamości, ale za to rozumiałem, że muszę zacząć od nowa. W pobliskim sklepie kupiłem marynarkę, biało czarne trampki i granatowy podkoszulek. Poszedłem do piwnicy po makietę czasu, odkurzyłem horyzont, ze starej skrzyni wyjąłem wiertarkę, w głowicy zamontowałem stalowe wiertło, było zimne i w dotyku przypominało lodowate stopy mojego dziadka zaraz po jego śmierci, potem oparłem się o ścianę i zdecydowanym aktem wywierciłem porządną dziurę w ścianie. Przez dymiący otwór zobaczyłem, że po drugiej stronie nic nie ma. No i tyle.

| Komentarze są wyłączone

.175

17 cze 2010

Szuka mnie milicja. Ktoś z Ministerstwa Literatury na mnie doniósł.

| Komentarze są wyłączone

.174

10 maj 2010

Jakby nie patrzeć, coś strzeliło. Wysoko, ponad rozciągniętym niebem, które ma pomieścić wszystkich. Coś tak huknęło, że nagle wszyscy w górę spojrzeli. Szukając łapczywie znaku, oddychali nierytmicznie, bezmyślnie, jak jakaś histeryczna istota. I wszyscy się momentalnie zatroskali, zajęli refleksją, stosowny komentarz pojawił się w naczelnych mediach, ustąpił uśmiech, bo jak to tak. Potem deklaracje, owce zaczęły manifestować zmiany, będzie inaczej, lepiej. No to nieźle, super. Teraz jest już w porządku, tak jak dawniej. Nic się nie zmieniło.

| Komentarze są wyłączone

.173

19 kwi 2010

Jestem jak wiatr, deszcz i brunatne chmury jednocześnie. Zaścieliłem sobą niebo i mam w dłoniach ciepłe kartofle. Jeśli zechce, to dorzucę jednym z nich aż do słońca. A wtedy nie zabraknie placków ziemniaczanych.

| Komentarze są wyłączone

.172

18 kwi 2010

Ponieważ od rana źle się czuję i intuicyjnie odczuwam nadchodzące odejście, postanowiłem spisać swoją wolę w kwestii pochówku. Najbardziej to bym chciał, żeby oblano mnie czekoladą i złożono w krypcie w kształcie batonika w Zakładach Cukierniczych Wedla.
Jak nie da rady w ten sposób, to poproszę bym spoczął na wieki w szafie w spółdzielni.
Tej oskrobanej.

| Komentarze są wyłączone

.171

13 kwi 2010

Siedmiu wspaniałych.
A jednak nieokrzesanych i zupełnie roztrzepanych.

Zatem mówię do nich: nie czas to panowie na plac zabaw.
A oni: jak nie, to zabieramy zabawki i idziemy do domu.

No i poszli.

| Komentarze są wyłączone