.28

Nakazałem właścicielowi strychu wielkie sprzątanie drugiego pokoju. Siedzi w nim od rana i pod czujnym okiem adiutanta, segreguje swoją przeszłość. Na początku pozbierał wszystkie zbędne rzeczy do trzech dużych worków i wyrzucił je na śmietnik. Potem starannie oddzielił brudne ubrania od czystych i rozpoczął pranie. Wyrzuciliśmy starą, elektryczną maszynę do pisania, płetwy bez zapięć, pożółkłe gazety, dziwne papiery urzędowe, żelazko, metalowe wieszaki, album o rybach morza czerwonego, szafkę na bieliznę, dwie lampy, jedną ze szklanym kloszem a drugą w metalowej oprawce, pozbyliśmy się płyt dvd, torby podróżnej i walizki bez jednego kółka, opróżniliśmy szuflady ze zbędnych okruchów życiorysu, potem udaliśmy się do piwnicy, aby wymienić wszystkie żarówki, w których świetle ujrzałem stertę kartofli połączonych krwiobiegiem kłączy, oplatających małe, brązowe kamienie siecią białych odrostów, jedna ze ścian dźwigała słoiki ze zdobyczami pamięci, a z sufitu zwisały kiście pajęczyn, tańczące w naszych oddechach. Mój cień rozproszył niewidzialne i to, co do tej pory pozostawało ukryte, teraz wypełzło z czeluści podziemi.

Potem zjedliśmy podwójną porcję klusek ziemniaczanych z peklowaną śliwką, którą znalazłem na półce w piwnicy.

Komentarze wyłączone.