.130
Kiedy postanowiłem zrobić pranie, znalazłem na półce w toalecie kawałek kartki, zapisanej prawdopodobnie ręką Wincenta:
Piwnica, w której zamieszkałem ma czterdzieści cztery metry. Nie jest wysoka. Kiedy stoję, mogę dłonią dotknąć sufitu. Jest zimny a jego kolor kojarzy mi się z jasną powłoką nieba. Kiedy nie mogę zasnąć i leżę na kanapie, co zdarza mi się niemalże codziennie, wpatruję się w jego kwadratową biel, która przypomina samotne pole szachownicy. Czuje się wtedy jak pionek gotowy do użycia, który tylko czeka, aż jakaś siła przemieści go jednym mądrym ruchem w najwłaściwsze miejsce. Czasami wydaje mi się, że mój sufit dźwiga ciężar całego świata.
Wincent to dziwny koleś.