.148

Spałem dziś na górze z ubrań, szmat i starych ciuchów. Górę uformowała cecha lenistwa, które rozlało się we mnie tymczasowo, jednakże skutecznie. Czułem się jak Mojżesz, nieco znudzony drogą, ale pokrzepioną nadzieją oczekiwania. Jednak zamiast kamiennych tablic otrzymałem zaszyfrowany gryps z nieba o mniej więcej takiej treści:

„Są ludzie, którzy śpią na kasie, są też i ci, którzy zalegają z opłatami za energię elektryczną, jednak zarówno i pierwsi i drudzy, są w niebie jak baranki, które potrzebują kopa w dupę”

Komentarze wyłączone.