.154
Jestem radiotelegrafistą duchowym i nasłuchuję fal z kosmosu. Przed chwilą otrzymałem kolejny przekaz, który brzmiał mniej więcej tak:
- szszsz…..druga…..szszsz…..nocy…..szszsz…..kopać…..szsz…
Tym razem zakłócenia były na tyle silne, że zastanawiałem się przez długą chwilę nad sensem komunikatu. Srebrzysta tafla księżyca połyskiwała niespokojnie, poszarpany materac chmur wisiał złowrogo nad naszym miastem. Wyszedłem w noc gęstą i udałem się na pobliskie wzgórze. Zabrałem ze sobą łopatę i małą butelkę wody. Zacząłem kopać po północy, gdy skończyłem dochodziła druga. Wbiłem łopatę w miękką ziemię i czekałem. Od czasu do czasu popijałem wodę. Było już nieźle po trzeciej, kiedy zdecydowałem się wracać. Nic się nie wydarzyło. Niepocieszony schodziłem ciężkim krokiem po kamiennej ścieżce i policzyłem drobne w kieszeni. Miałem dokładnie 3,80. Zajrzałem na stację benzynową i kupiłem sobie hot doga. To zdecydowanie poprawiło mi humor. W domu wymyłem zęby i wsunąłem się pod zimną powierzchnię pierzyny. Zasnąłem i już po chwili tańczyłem wokół ogniska.
Dziury nie zakopałem.