.22

Dzwonił tata właściciela strychu. Odebrałem telefon.
- Kwatera Główna – powiedziałem i nieco obniżyłem głos – Pułkownik przy telefonie.
- Cześć synu – odezwał się sympatyczny głos – Wszystko w porządku?
- Hm. Dzień dobry. Tu pułkownik – powtórzyłem.
- Tak synu, dobrze, przyszło do ciebie pismo z urzędu skarbowego, przeczytać?
- Tak. Czytaj tato.
- W związku z nieprawidłowościami w zeznaniu skarbowym wzywa się obywatela do obowiązkowego stawiennictwa w urzędzie w pokoju 212. Może synu pojedziesz?
- Dobrze pojadę.
- To dobrze. Ludzie umierają synu.
- Tak tato. Wiem.
- To dobrze. Zbieram na nowe organy. Elektroniczne.
- To dobrze tato. Ile ci brakuje?
- Jeszcze dwa pogrzeby i uzbieram całość.
- To w porządku.
- Tak. Odwiedzaj matkę częściej.
- Będę odwiedzał częściej.
- No dobra. To na razie synu – usłyszałem chrząknięcie – Idę spać. Chyba mam zdarte gardło od śpiewania.
- Dobranoc – powiedziałem i usłyszałem długi, wibrujący ton w słuchawce.

Komentarze wyłączone.