.84
Społeczeństwo w lęku, w jego machinie, strukturalnie przemyślanej, niczym pierwowzór metra, wszystko odmierzone, przeanalizowane, powtórnie przedyskutowane, w praktyce, w małych grupach społecznych, w nieustannych ćwiczeniach, w manipulacji, w medialnej eksplozji strachu, nikt nie jest bezpieczny, zewsząd nadchodzi zagrożenie, bo oni już planują kolejny zamach, kolejny ruch, następne posunięcie, już wyruszyli, zebrali się w grupie, dyskutują, omawiają, wyznaczają cele i zarażają się wzajemnie emocjami. Komu na tym zależy? Kto rozsiewa te idee? Kto za to płaci? Dlaczego od zawsze są nieuchwytni? Dokąd zmierza człowiek w tym rwącym potoku zdarzeń? A może to wszystko to paranoidalna siatka, utkana przez człowieka dla drugiego człowieka, aby go pochwycić, osaczyć, okrążyć, zbić wewnętrznie, szturmem podbić jego umysł, zniewolić duszę, sparaliżować i pozwolić im działać. Człowiek spętany strachem jest posłuszny, bierny, kroczy w milczeniu, ma spuszczoną głowę, nie narzeka, boi się i w lęku akceptuje, człowiek nie zadaje wtedy pytań, nie wierzga się, całym sobą jest bezwolny.