.88
Współczesny totalitaryzm zmienił swoje oblicze, przekształcił się w zaprogramowaną inwazję na ludzką duszę, w operację na barykady tradycji, chroniące dostępu do mentalnej, twardej struktury charakteru, łączącego wspólnotowym węzłem mnie i ludzi dookoła, tak aby nas zmienić, przepoczwarzyć, rozbić i zdeformować, aby rozkręcić do niewyobrażalnych rozmiarów spiralę ludzkich potrzeb. Na styku tych wymiarów pojawia się napięcie, lęk, frustracja, przestrzeń zrodzona, a nie zrealizowana, domaga się wypełnienia, krzyczy bólem potencji, ów brak rodzi zagrożenie dla samego człowieka, który staje się wrogiem samego siebie. Tak więc, żyjemy w artefakcie rzeczywistości, czymś nieprawdziwym, przekłamanym, celowo zabarwionym fałszywą emocją, patrzymy na siebie z narastająca nienawiścią. Współczesny umysł niczym bestia spragniony jest krwi, śmierci, sensacji, agresji, przemocy i wojny, ta procesja mentalnego paraliżu trwa i trwa, coś na kształt ceremonii liturgicznej trwa w medialnej kampanii na normalność. Co robić, pytam, jak przeciwdziałać, wygląda jak gdyby nie było wyjścia, mówię, co robić, odpowiadam pytaniem, co robić zdaje się pytać tłum, my pijemy wino, oni też piją, coś wymyślimy, coś musi się wydarzyć.