.16
Kiedy jadłem jajecznicę, zadzwonił telefon. Odebrałem po trzech sygnałach i odbyłem mniej więcej taką rozmowę:
- Cześć koleżko – odezwał się niski, męski głos – masz dla mnie kasę?
- Nie cześć i nie koleżko – powiedziałem i jednocześnie połykałem nitki makaronu – jestem pułkownikiem i tymczasowo przejmuję wszystkie sprawy związane z wszelką działalnością właściciela strychu, nie będę zbytnio stroił rzeczywistości w słowa i powiem jak jest – podrapałem się po szyi i przypomniało mi się, że adiutant musi wyprać moje skarpetki – słuchaj Darex, gówno mnie obchodzi skąd jest twoje myślenie i dlaczego będąc takim małym człowieczkiem, podejmujesz tak wielkie ryzyko porażki, jeżeli będziesz tu wydzwaniał to osobiście zaprogramuję cię takim lękiem, że będziesz bał się swojego własnego odbicia a każdy twój oddech będzie dla ciebie strumieniem, który wykarmi w twoim sercu ducha słabości. Słyszysz szelest demona?
- Pułkowniku? Policja? – wymamrotał Darex
- Pułkownik, ale nie policja – przyklęknąłem na jedno kolano, aby podnieść makaron, który wypadł mi z widelca i korzystając z okazji zacząłem bawić się końcówką sznurowadła – zmywaj się i zastanów się nad sobą – poprawiłem nogawkę w cholewie i rzuciłem słuchawką.