.162
Całą noc się pociłem. Do tego wydawało mi się, że ktoś łazi po dachu. Kto mógłby inny jeżeli nie demon? Byłem przekonany że to jego sprawka i zaraz po tym jak się obudziłem, zawędrowałem do komody. Trzymam w niej demony od kilku lat i zawsze, kiedy podróżuję, zabieram komodę ze sobą. Jest to wygodne i praktyczne. Po pierwsze wiem, gdzie są, po drugie można z nimi czasami pogadać o życiu. Po otwarciu drzwiczek nie zastałem nikogo. To oczywiste, że ktoś musiał je wypuścić, tylko kto i co teraz się wydarzy.