.142
Nastał wieczór i postanowiłem napisać list do prezydenta. Zrobiłem sobie herbatę i chroniony ciemniejącą zasłoną nocy napisałem dokładnie tak:
„Szanowny panie prezydencie”
Ponieważ został pan prezydentem w sposób nad wyraz dla mnie nie do przyjęcia, czyli poprzez durne manipulacje, postanowiłem tytułować pana z małej litery, za co przepraszam już na początku mojego listu.
Mam do pana pytanie, dlaczego wydajecie nasze pieniądze, a w zasadzie nie moje, bo nie jestem stąd, ale mniejsza o to, ponawiam więc pytanie, dlaczego wydajecie nasze pieniądze na kretyńskie mistrzostwa piłkarskie zamiast zająć się stanem służby zdrowia? Majestatowi prezydenckiej mądrości ów fakt powinien być znajomy, a jego rozwiązanie podstawowym obowiązkiem. Chyba, że ktoś jest durniem, bo myśli, że wszyscy są durniami i to kupują.
Dla pańskiej informacji, jestem durniem, ale widzę różnicę w priorytetach.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dalszej prezydentury w zdrowiu.
pułkownik