.174
10 maj 2010Jakby nie patrzeć, coś strzeliło. Wysoko, ponad rozciągniętym niebem, które ma pomieścić wszystkich. Coś tak huknęło, że nagle wszyscy w górę spojrzeli. Szukając łapczywie znaku, oddychali nierytmicznie, bezmyślnie, jak jakaś histeryczna istota. I wszyscy się momentalnie zatroskali, zajęli refleksją, stosowny komentarz pojawił się w naczelnych mediach, ustąpił uśmiech, bo jak to tak. Potem deklaracje, owce zaczęły manifestować zmiany, będzie inaczej, lepiej. No to nieźle, super. Teraz jest już w porządku, tak jak dawniej. Nic się nie zmieniło.