Archiwum z miesiąca: Maj, 2009

.108

30 maj 2009

Znowu śniły mi się dwie ogromne ryby, które miały skrzela pełne złota.

.107

28 maj 2009

Zło ma charakter osobowy. Pomimo zmysłowo niewidzialnego statusu, istnieje w sposób doskonalszy w strukturach ducha. Doskonalszy od naszej człowieczej natury. Zło potrafi zaprzyjaźnić się z człowiekiem, przenicować jego serce aktem daru i niepostrzeżenie zaistnieć w świadomości w pozorach zachowujących naszą autonomię. Czym jest natura zła? Jest aktem istnienia powołanym do życia podobnie jak nasze. Jednak intencja jego istnienia uległa zmianie na skutek aktu woli. Od tamtej pory uczynił się złem. Człowiek może uczynić się złem, jednak jego budowa duchowa uniemożliwia mu bycie złym z siebie samego. Człowiek może ulec złu i trwać w podporządkowanej, niewolniczej formie. Jak sługa w stosunku do pana. Człowiek jako narzędzie sił zła, to codzienność w dzisiejszym świecie.

.106

28 maj 2009

Człowiek jest już tak głupi, że można z nim zrobić wszystko.
Zastanawiam się, czy nie wrócić do siebie.

.105

27 maj 2009

Człowiek sądzi, że posiadając emblemat wykształcenia, może orzekać o królestwie, do którego nawet nie zna drogi.

.104

25 maj 2009

No i co?

.103

24 maj 2009

Głupota jest stanem duszy, a nie umysłu.

.102

23 maj 2009

W nocy oberwała się chmura i kiedy chciałem wyjść na dach, okazało się, że jedna z jej części zablokowała mi okno. Przez chwilę stałem w sennym zamroczeniu i zastanawiałem się, co zrobić. Dzień wzrastał w swojej jasności, bolała mnie głowa, a leżący na dachu fragment chmury, zupełnie nie wpisywał się w mój plan. Pomyślałem, że trudno, nie będę z tak błahego powodu rezygnował z obserwacji na dachu. Szarpnąłem mocno klamkę okna i naparłem całym ciałem. Chmura poruszyła się lekko i przez moment zadawało mi się, że potoczy się po nierówności papy i z hukiem spadnie na chodnik przed domem. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Znowu pomyślałem, że trudno i że trzeba działać. Otwór pomiędzy framugą okna a pierzastym umięśnieniem chmury nie był zbyt szeroki. Nie miałem wyboru i nie zastanawiając się już dłużej przecisnąłem się przez szczelinę, która wyglądała jak początek innego wymiaru. Twarz stężała mi krwią i bałem się, że utknę gdzieś pomiędzy ziemskim bytem na strychu a niebiańskim błękitem nieba. Dałem radę. Wdrapałem się na sam wierzchołek poszarpanej powierzchni, która przypominała stary materac. Usiadłem wygodnie. Wszystko było jak należy. Niebo ciągnęło się cienką linią w bezbarwnej obudowie świata. Dostrzegłem śmieszność wszystkiego, a mój uśmiech tańczył w metalicznej powłoce rynny.

.101

19 maj 2009

Jest taki rodzaj myślenia, w którym człowiek sądzi, iż to co ogląda w telewizji jest ołtarzem prawdy.

.100

17 maj 2009

Pokłóciłem się ze snem. W moim śnie nieskończoność rozpościerała się grubym płaszczem i przykrywała wszystkie domy. Osnuła je swoim bezmiarem, a ja stałem w oddaleniu. Człowiek potraktował nieskończoność z pogardą, tak jak gdyby nieco urażony na nieumiejętność rozumienia, postanowił nadać jej swój ludzki, skończony status. Podniosłem nieskończoność i nakryłem nią swoją duszę. Wtedy, w moim śnie, spotkałem wszystko. Ujrzałem ludzi jak w niewyobrażalnym smutku wołali o rzeczywistość, którą nazywali wiecznością. Nawet nie dostrzegli, że moje nakrycie utkane było z codzienności. Od tamtej chwili nie śnię i próbuję powiedzieć im, żeby zaczęli żyć. To proste.

.99

12 maj 2009

Mój świat jest mały. Kończy się tam, gdzie dorzucę kamieniem.