Archiwum z miesiąca: Luty, 2010

.169

23 lut 2010

Wczoraj urwała mi się noga. Niby nic takiego, żadna wielka sprawa a jednak się przejąłem i to bardzo. Tak oto leżałem w pościeli a sine liny moich ścięgien układały się w bezwładną mozaikę. Poszarpany materac mięśni raził krwistym odcieniem, oddech miałem nieco spłaszczony, wiadomo jak to jest, gdy tracimy część jestestwa. Nie wiem, czy bez nogi zdołam dotrzeć do kresu mojej misji. Jak nie dam rady, to trudno.
Z łóżka zsunąłem na pośladkach a spadając uderzyłem w podłogę, tępo i jakoś bezgłośnie. Podczołgałem się do kuchni, wspiąłem po szufladach, w zmęczeniu, z pulsem nabrzmiałym szamotaniną i tak stałem wyprostowany, na jednej nodze i w nadziei, że oczekiwane przeznaczenie przyjdzie do mnie na dwóch nogach.

.168

16 lut 2010

Śniło mi się, że jechałem pociągiem. Gęsty śnieg za oknem pobielił świat. Poruszałem się pulsem lokomotywy, mięsistej energią i spoconej ucieczką przed światem. Byłem częścią jej serca, oddychaliśmy wspólnie, ja, pułkownik armii, zanurzony w gałęziach potężnego silnika. Musiałem spać, gdy docieraliśmy do końcowej stacji, bo nie pamiętałem żadnych szarpnięć i skowytu wstrzymywanego metalu. Z przedziału zniknęły wszystkie moje rzeczy. Nie będę ukrywał, że nieco się przeraziłem. Poruszony wybiegłem wprost w lodowatą przestrzeń peronu. Było pusto. Nie było nikogo, nawet lokomotywa gdzieś zniknęła. Kiedy mój wzrok przebił się przez pierwsze wrażenie, dostrzegłem w oddali rozmyte kontury mojego dobytku. Zrobiło mi się lżej na duszy, ale do teraz zastanawiam się, dokąd dojechałem.

.167

16 lut 2010

No i co teraz będzie?

Nic takiego, śnieg ujdzie gdzieś powoli i odsłoni niektóre tajemnice. Zostanie trochę piasku a nadchodząca wiosna rozściele się w nich dywanem kwiatów. Potem ludzie spojrzą w niebo i wystarczy.

.166

10 lut 2010

Szkoda, że jestem takim durniem.

.165

7 lut 2010

Potem jeszcze zastanawiałem się, dlaczego pytanie ontologiczne: czemu jest raczej coś, niż nic, brzmi właśnie tak, a nie inaczej, jak na przykład: czemu jest raczej głupota niż mądrość.

.164

5 lut 2010

Siedząc nad dymiącą porcją kaszanki, zapisałem grubymi literami na małej kartce:

Gdzie mieszka demon?

A potem, gdy już zjadłem dopisałem niżej:

Polityka to sztuka kompromisu, polegająca na mądrym godzeniu wielości potrzeb ludzkich pod kątem dobra wspólnego a według zasady miłości.

.163

5 lut 2010

Polityka wcale nie jest złą rzeczą. Bo to tak jakby twierdzić, iż nie oczekujemy, by nasze potrzeby rozproszone w masie ludzkiej były poddawane analizie i tym samym, aby wyznaczano granice dla ich realizacji. Kwestią jest mądrość.

Obecna polityka jest taka jak ludzie, którzy ją sprawują. W obecnym systemie, gdy szereg podstawowych potrzeb potraktowano arogancko i z głupotą i podczas gdy ludzie zawsze dążą do nadziei na lepsze, co w praktyce sprowadza się do wiary w kolejnego kandydata, manipulacja naszymi oczekiwaniami jest najłatwiejszą ze sztuk. Kwestią jest zrozumienie, że kandydaci również są manipulowani.
Czy jesteśmy narzędziami w rękach polityków robotów, którymi steruje demon?
Kto jest demonem?

Ufo? Globalne ocieplenie? Terroryści? Pycha?  Oni? Diabeł? Banki? Korporacje? Gniew? Szalony kombajnista? Grupa Bilderberg? Pajac ekolog? Kłamstwo? Chciwość? Moja sąsiadka? Pieniądze? Lenistwo? Organista Józef?

.162

5 lut 2010

Całą noc się pociłem. Do tego wydawało mi się, że ktoś łazi po dachu. Kto mógłby inny jeżeli nie demon? Byłem przekonany że to jego sprawka i zaraz po tym jak się obudziłem, zawędrowałem do komody. Trzymam w niej demony od kilku lat i zawsze, kiedy podróżuję, zabieram komodę ze sobą. Jest to wygodne i praktyczne. Po pierwsze wiem, gdzie są, po drugie można z nimi czasami pogadać o życiu. Po otwarciu drzwiczek nie zastałem nikogo. To oczywiste, że ktoś musiał je wypuścić, tylko kto i co teraz się wydarzy.

.161

4 lut 2010

Dzień pełen energii. Pomimo, że straciłem własność na rzecz misji, to jednak zachowuję pokój serca. Rano zjadam jajecznicę i biorę prysznic. Potem konstruuję nowy wymiar. Wygląda na to, że dałem radę.

Po mewach nie ma śladu. Jedynie szyba w oknie sprawia wrażenie, jakby straciła kogoś bliskiego.

.160

4 lut 2010

Nie ma mowy o naprawie. Jedyne co nam pozostało, to budowa wszystkiego od początku.