Archiwum z miesiąca: Listopad, 2009

.136

21 lis 2009

Ludzie są zabawni z tym swoim upartym przeświadczeniem, że robią na kimś wrażenie. Niby czym,
że tytuł naukowy
że ubrany
że samochód
że w pracy kimś
że dom
że klaskali
że zdolność kredytowa
że ptak że jajo że zna tego i tamtego że był w tym miejscu że myśli po europejsku że jest nowoczesny
no i co z tego
kogo obchodzą świecidełka
kiedy jest się duchowym inwalidą

.135

19 lis 2009

Spałem dziesięć godzin. Niby nic takiego, ale wyraźnie za długo i zwyczajnie poza wszelkim dawniejszym trybem życia. Pamiętam, że kiedyś potrafiłem nie spać kilka dni z rzędu a może nawet tygodni. Gdyby teraz przyszło mi wyruszyć na jakąś żołnierską wyprawę, to przyznam ze wstydem, że niepokój przed obozowym rytmem, wpędziłby mnie w stan lęku. Dlatego wolę się nie denerwować i mam wszystko w dupie.

.134

19 lis 2009

Dzień dobry

Czy w końcu ktoś odważył się myśleć?

.133

16 lis 2009

Nie jest tak.
Tak jest wszędzie.
Zardzewiałemu koniowi, który zamieszkał w czarnym lesie, a który grzywę miał prostą, taką jak zwykły koń, zajrzałem do brzucha.
Było tam tyle węgla, że wymieniłem ogrzewanie gazowe na takie zwykłe, a wtedy ten koń zaśmiał się i pogalopował jak koń-kretyn.
Teraz jest mi zimno.

.132

16 lis 2009

Siedziałem w cieniu własnego życia, nie byłem wielki a jednak mój cień rozciągał się złowrogą poświatą nad wszystkim, co do tej pory uczyniłem. W moim oddechu skraplał się duch nieskończoności, ja jednak nadal grałem rolę pajaca.

.131

9 lis 2009

Wiem, że wszyscy głęboko w sercu tęsknicie za pokojem. Dobrze, aby ta świadomość karmiła nasze czyny.

.130

7 lis 2009

Kiedy postanowiłem zrobić pranie, znalazłem na półce w toalecie kawałek kartki, zapisanej prawdopodobnie ręką Wincenta:

Piwnica, w której zamieszkałem ma czterdzieści cztery metry. Nie jest wysoka. Kiedy stoję, mogę dłonią dotknąć sufitu. Jest zimny a jego kolor kojarzy mi się z jasną powłoką nieba. Kiedy nie mogę zasnąć i leżę na kanapie, co zdarza mi się niemalże codziennie, wpatruję się w jego kwadratową biel, która przypomina samotne pole szachownicy. Czuje się wtedy jak pionek gotowy do użycia, który tylko czeka, aż jakaś siła przemieści go jednym mądrym ruchem w najwłaściwsze miejsce. Czasami wydaje mi się, że mój sufit dźwiga ciężar całego świata.

Wincent to dziwny koleś.

.129

3 lis 2009

Co z tego, że wiesz wszystko, podczas gdy nie potrafisz myśleć kolorami. Co z tego, że toczysz barwną piłkę życia a nie masz pojęcia, kto ją podaje. Widzisz co się dzieje, więc nie udawaj, że jesteś nieśmiertelny.

.128

2 lis 2009

Jeden z nich był wysoki, zupełnie jak jakiś koszykarz, drugi niepozorny i w niczym nie przypominający pierwszego, a trzeci dla odmiany wymykał się wszelkim zdroworozsądkowym normom. Czwarty natomiast był milczący i kiedy tak siedział majestatycznie w poświacie własnej ciszy, świat zamierał wraz z nim i w tym nieznośnym milczeniu zdawał się akceptować całe swoje zło.

.127

1 lis 2009

Zjem jedno słowo a zaraz wypluję ich tysiące.