Archiwum kategorii 'Bez kategorii'

.31

3 sty 2009

Właściciel strychu zachorował. Kiedy rano adiutant zadał mu pytanie, co ze śniadaniem, ten nic nie odpowiedział, tylko wstał, podszedł do szafki, wyciągnął jakieś tabletki, połknął, popił wodą i wrócił do łóżka. Ponieważ i tak nie byłem głodny, postanowiłem przejrzeć stare notatki i swój pamiętnik. Otworzyłem na przypadkowej stronie i przeczytałem:

„Cały ten obraz wspomnień ścisnął mi gardło i rozumiejąc teraz siłę miłości, nie zatrzymałem pierwszej w życiu łzy, która nieśmiałym ściegiem smutku, popłynęła po policzku. Po raz pierwszy zostałem dotknięty miłością, która wydała mi się przeznaczeniem i świętym darem nieba. Ruch wokół się zatrzymał, ona grała swoją partię, wdzięcznie i z opanowaniem, siedziałem urzeczony, pełen natchnienia, porwany mocą uczucia. Nie zauważyłem nawet, kiedy zakończył się występ, wykonawcy kłaniali się, dziękując publiczności, już odchodzili w kakofonii dźwięków, znikali a wraz z nimi ona i jej czarne, długie włosy. Co teraz, pomyślałem, zaniepokojony nagłością wydarzenia. Po chwili, która była zbyt długa jak na moje przyzwyczajenia pułkownika, powstałem powolnym ruchem niechęci, w głowie miałem smutek i narastające ziarno wyraźnego zakłopotania. Jakże to tak, rozważałem w subtelności swojej skrytej natury, skąd i dlaczego, tak zwyczajnie i niezapowiedzianie, bez oznak, bez wprowadzenia. Przecież wiadomą sprawą jest moja samotność…”

Przerwałem czytanie. Tlił się we mnie żal na wspomnienie tamtych dni, więc aby go opanować, poszedłem ugotować dla wszystkich makaron.

.30

1 sty 2009

Śniło mi się, że broczyłem po kolana w rzece ogromnych ryb.
Wygląda na to, że wkrótce wszystko się zacznie. Bądźcie gotowi.
Nadchodzi nowy duch, który rozleje się w przestrzeni.
Nikt nie będzie w stanie go powstrzymać ani mu zaszkodzić.

Jest w nas nieskończony żywioł tego, czego jeszcze nie było, w naszej duszy drzemie energia początku i wiedza tajemnicy tamtego świata, jego moc nie zna ograniczeń a potęga z jaką nadejdzie, zadziwi nawet najbardziej wątpiących.

Wedrze się do Waszych serc, jako wiosna nowego życia.
Duch ten zjednoczy i zbuduje.
Duch miłości wiecznej.

.29

1 sty 2009

Są takie świnie fioletowe z żółtymi gwiazdami. I takie świnie łażą po ogrodzie i jedzą najładniejsze słoneczniki. Można się ich pozbyć na dwa sposoby. W pierwszym rozwiązaniu chodzi o to, że otwieramy zawór z parą i generujemy fałszywy obraz siebie bez słoneczników, a w drugim sposobie to normalnie zarzynamy świnię i robimy z niej kiełbasy. Świnia wtedy jest kiełbasą, a kiełbasa jest dobra.

.28

31 gru 2008

Nakazałem właścicielowi strychu wielkie sprzątanie drugiego pokoju. Siedzi w nim od rana i pod czujnym okiem adiutanta, segreguje swoją przeszłość. Na początku pozbierał wszystkie zbędne rzeczy do trzech dużych worków i wyrzucił je na śmietnik. Potem starannie oddzielił brudne ubrania od czystych i rozpoczął pranie. Wyrzuciliśmy starą, elektryczną maszynę do pisania, płetwy bez zapięć, pożółkłe gazety, dziwne papiery urzędowe, żelazko, metalowe wieszaki, album o rybach morza czerwonego, szafkę na bieliznę, dwie lampy, jedną ze szklanym kloszem a drugą w metalowej oprawce, pozbyliśmy się płyt dvd, torby podróżnej i walizki bez jednego kółka, opróżniliśmy szuflady ze zbędnych okruchów życiorysu, potem udaliśmy się do piwnicy, aby wymienić wszystkie żarówki, w których świetle ujrzałem stertę kartofli połączonych krwiobiegiem kłączy, oplatających małe, brązowe kamienie siecią białych odrostów, jedna ze ścian dźwigała słoiki ze zdobyczami pamięci, a z sufitu zwisały kiście pajęczyn, tańczące w naszych oddechach. Mój cień rozproszył niewidzialne i to, co do tej pory pozostawało ukryte, teraz wypełzło z czeluści podziemi.

Potem zjedliśmy podwójną porcję klusek ziemniaczanych z peklowaną śliwką, którą znalazłem na półce w piwnicy.

.27

30 gru 2008

Postanowiłem zmienić podłogę. Wywalę ją.
Nie będzie mi podłoga definiowała świata.

.26

28 gru 2008

Znowu dzwonił tata właściciela strychu.
- Cześć synu – przywitał się, gdy podniosłem słuchawkę. Na parapecie za oknem usiadła mewa i jednocześnie pomyślałem sobie, że to miłe, gdy ktoś nazywa cię synem.
- Cześć tato.
- Dziś jest piątek i może przyjechałbyś jutro i położył kafelki w kuchni, taki pasek nad kuchenką, bo te, co ja położyłem zaczęły odpadać. Mama się ucieszy.
- Ale dziś jest niedziela tato.
- Poważnie?
- Tak tato, poza tym ja nie potrafię kłaść kafelek.
- Trudno. Będę kończył synu, jadę grać do kościoła. Dziś jest niedziela.
- Dobrze.
- Módl się synu.
- Będę się modlił tato – zauważyłem, że mewa szarpnęła skrzydłami i odleciała.
- I pamiętaj, że wisisz mi kasę, trzysta złotych.
- Tak, pamiętam, oddam po wypłacie.
- W porządku, na razie synu, muszę lecieć – powiedział i się rozłączył.

.25

28 gru 2008

Odkąd pojawiłem się w Kwaterze Głównej, w ogóle nie wychodzę. Czasami tylko przesiaduję na dachu i patrzę na świat. Właściciel strychu nabawił się jakiegoś dziwnego przyzwyczajenia i też wychodzi na dach, tylko nie wiem po co. Trzeba przyznać, że jestem z niego zadowolony. Gotuje codziennie makaron i nie ogląda telewizji. Zresztą sam mu zabroniłem. Często słuchamy Beethovena, a po pracy widzę go jak czyta książki, tylko nie wiem jakie. Mój adiutant zrobił pranie i teraz skarpetki suszą się w drugim pokoju. Lubię swojego adiutanta, pomimo że często ponosi go agresja.

Właściciel strychu chyba ma jakieś problemy ze swoją dziewczyną, ponieważ ostatnio jest ciągle smutny.
Miłość jest ogrodem, po którym należy spacerować z radością.
Kocham słoneczniki.

.24

27 gru 2008

Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę z tego, iż wszyscy energetyzujemy system, który jest oszustwem, niesprawiedliwością a naszą największą głupotą jest fakt, że albo udajemy niewiedzę, albo się boimy, albo nie wierzymy, że może być inaczej.

Może być inaczej.
Dlatego jestem.

.23

27 gru 2008

Na świecie jest cała masa kłamstwa. Kłamstwa produkują inni ludzie, aby zasłonić swoje prawdziwe oblicze. Prawdziwe oblicze jest problemem dla właścicieli oblicz, ponieważ ich układ duchowy nie akceptuje prawdy, która zawiera w sobie prawdę o ich obliczach. Oblicze w kłamstwie świeci. Nie jest to jednak światło, które służy innym ludziom. Inni ludzie kochają światło i w tym pragnieniu bardzo łatwo spijają światło, które nie jest światłem, tylko kłamstwem, które świeci. Kłamstwo, które świeci potrzebuje mnóstwo energii, która służy temu, aby zamaskować prawdę, w tym celu angażuje się inne układy duchowe, aby swoją energię spożytkowały na ochronę kłamstwa. Układ duchowy, który zasila kłamstwo, poprzez wymianę swojej energii na materię, jest prostytucją. Prostytucja w układzie duchowym to zjawisko, które powoduje upadek całego systemu duchowego, dlatego układy duchowe, sprzedające swoja energię, muszą się zmienić, albo zostaną pominięte w idealnym systemie duchowym, który zostanie zbudowany na prawdzie.

Kto jest kim.
Ja jestem bez skarpet. Podłoga ma zimną, obcą powierzchnię.

.22

27 gru 2008

Dzwonił tata właściciela strychu. Odebrałem telefon.
- Kwatera Główna – powiedziałem i nieco obniżyłem głos – Pułkownik przy telefonie.
- Cześć synu – odezwał się sympatyczny głos – Wszystko w porządku?
- Hm. Dzień dobry. Tu pułkownik – powtórzyłem.
- Tak synu, dobrze, przyszło do ciebie pismo z urzędu skarbowego, przeczytać?
- Tak. Czytaj tato.
- W związku z nieprawidłowościami w zeznaniu skarbowym wzywa się obywatela do obowiązkowego stawiennictwa w urzędzie w pokoju 212. Może synu pojedziesz?
- Dobrze pojadę.
- To dobrze. Ludzie umierają synu.
- Tak tato. Wiem.
- To dobrze. Zbieram na nowe organy. Elektroniczne.
- To dobrze tato. Ile ci brakuje?
- Jeszcze dwa pogrzeby i uzbieram całość.
- To w porządku.
- Tak. Odwiedzaj matkę częściej.
- Będę odwiedzał częściej.
- No dobra. To na razie synu – usłyszałem chrząknięcie – Idę spać. Chyba mam zdarte gardło od śpiewania.
- Dobranoc – powiedziałem i usłyszałem długi, wibrujący ton w słuchawce.