Archiwum kategorii 'Bez kategorii'

.160

4 lut 2010

Nie ma mowy o naprawie. Jedyne co nam pozostało, to budowa wszystkiego od początku.

.159

3 lut 2010

Notka sto pięćdziesiąt dziewięć:

Wstałem rano i wypiłem kawę inkę. Kończyłem właśnie ostatni łyk, kiedy nagle ujrzałem wewnątrz kubka postać Giordano Bruno. Ukazał się na powierzchni kremowej porcelany. Wyglądał zupełnie normalnie, świeża koszula zgrabnie przewiązana w pasie, spojrzenie marudne, lecz nie pozbawione blasku.
- W czym rzecz, Giordanie Brunie – zagaiłem, gdy gorący napój rozlewał się właśnie w moich trzewiach.
- Pułkowniku, sprawa jest prosta i ogranicza się do wiadomości, którą proszę przekazać.
- Mów śmiało, chłopcze – powiedziałem, nachylając się nad kubkiem. Mój głoś zabrzmiał mocno.
- Przekaż im, że ziemia kręci się dookoła słońca, a słońce dookoła ciebie, pułkowniku.
- W porządku – odparłem, ponieważ nie było to dla mnie żadnym problemem – a powiedz mi jeszcze czy stos, na którym spłonąłeś, palił się bez problemów, bo wiem, że zimę wtedy mieliście niczego sobie.
Ale Giordana już nie było. Za to dwie stare mewy przysiadły na parapecie za oknem, a ja poszedłem do sklepu po makaron.

.158

2 lut 2010

Ludzie sądzą, że ich świat istnieje realnie, podczas gdy dawno już umarł.

Mój świat jest nierealny, dlatego pragnę, aby powstał.

.157

1 lut 2010

Ponieważ nie wiem jak zwrócić na siebie uwagę, postanowiłem pójść do studia tatuażu. Wytatuuję sobie podwójną porcję dymiących ziemniaków na plecach. Zastanawiam się tylko, czy mają to być ziemniaki pure, czy takie w mundurkach.

.156

1 lut 2010

Psychiczna warstwa jest lustrem, w którym oglądamy duszę.
Nie ma problemu z dorysowaniem na jego powierzchni brakującego w nas elementu.
Coś takiego nazywa się karykaturą tej cechy.

.155

31 sty 2010

Jestem owcą w wilczej skórze.

.154

30 sty 2010

Jestem radiotelegrafistą duchowym i  nasłuchuję fal z kosmosu. Przed chwilą otrzymałem kolejny przekaz, który brzmiał mniej więcej tak:
- szszsz…..druga…..szszsz…..nocy…..szszsz…..kopać…..szsz…

Tym razem zakłócenia były na tyle silne, że zastanawiałem się przez długą chwilę nad sensem komunikatu. Srebrzysta tafla księżyca połyskiwała niespokojnie, poszarpany materac chmur wisiał złowrogo nad naszym miastem. Wyszedłem w noc gęstą i udałem się na pobliskie wzgórze. Zabrałem ze sobą łopatę i małą butelkę wody. Zacząłem kopać po północy, gdy skończyłem dochodziła druga. Wbiłem łopatę w miękką ziemię i czekałem. Od czasu do czasu popijałem wodę. Było już nieźle po trzeciej, kiedy zdecydowałem się wracać. Nic się nie wydarzyło. Niepocieszony schodziłem ciężkim krokiem po kamiennej ścieżce i policzyłem drobne w kieszeni. Miałem dokładnie 3,80. Zajrzałem na stację benzynową i kupiłem sobie hot doga. To zdecydowanie poprawiło mi humor. W domu wymyłem zęby i wsunąłem się pod zimną powierzchnię pierzyny. Zasnąłem i już po chwili tańczyłem wokół ogniska.

Dziury nie zakopałem.

.153

30 sty 2010

Albo nie tak, miało być, że słowa te nikomu nie pomogą. Bo nie ma w nich śladu powagi. Jestem na tyle niepoważny, że udaję poważnego.

.152

29 sty 2010

Miało być, że mądremu słowa te nie pomogą, bo mądrzy ludzie wiedzą wszystko. Pomyliłem się. Tak też bywa.

.151

27 sty 2010

Mądremu słowa te pomogą, a głupiemu i tak już nic nie zaszkodzi.