..8
14 gru 2008Siedzę sam na strychu. Nikogo nie ma. Adiutanta wysłałem po ziemniaki, przyda się jednak odmiana w jadłospisie. W miarę możliwości człowiek powinien zwracać uwagę na to co spożywa, silnik, układy chłodzenia, system wentylacji, hamulce wewnętrzne, wszystko to podlega fazom konserwacji, czyszczenia i starannej diagnostyki, nie da się zbyt dużo zwojować, kiedy układ mechaniki ciała rdzewieje, a to co zjemy w zasadniczym stopniu wpłynie na jego sprawność. Jak to się mówi: w zdrowym ciele zdrowy duch. Próbowałem przeglądać mapy sztabowe, rozwinąłem kilka rulonów i rozłożyłem na biurku, przejrzałem linię frontu, rozciągała się zygzakowatą kreską wzdłuż rzeki Tiny, potem wspinała się nieznacznym łukiem po zboczach Jabłoniowych Wzgórz i dalej już w linii prostej przecinała krainę na niemalże dwie równe części. Od paru tygodni sytuacja zdaje się być stabilniejsza, pomimo że okres zimowy wbrew pozorom sprzyja działaniom zaczepnym. Nie wiem, może wróg chwilowo wyczerpany ostatnimi walkami, postanowił uciszyć swoje zmagania i nabiera sił przed kolejnym zrywem. Trudno cokolwiek przewidzieć na tym etapie. Lada moment powinien pojawić się właściciel mieszkania, ciekawe czy przyniesie plany BZR. To zabawne, że człowiek w tak zaawansowanym stopniu może być duchowym inwalidą, jego upośledzenie w tym zakresie i totalna niewiedza połączona z ignorancją, wzbudza we mnie na przemian śmiech i litość. To wstyd, aby w dzisiejszym świecie nie rozróżniać takich kategorii jak wolna wola, wołanie ojca, czy też holograficzny kosmos. Trzeba będzie nad nim popracować.
Rozbolała mnie głowa.