.59
9 lut 2009Właściciel strychu ma na imię Wincent.
Właściciel strychu ma na imię Wincent.
Naprawdę niczym się nie martwcie.
Ja wszystko pozałatwiam i nie dość, że niczego się nie boję, to jeszcze mam pomysł, jak kopnąć w dupę.
A teraz poleżę zwyczajnie i zjem pop corn, który zorganizowałem.
Kurde, robię strasznie dużo błędów.
W tym całym całym przejęciu się swoją rolą w życiu, dobrze jest czasami wejść do garderoby i w ciszy walnąć się w łeb.
Na wszelki wypadek.
Rano obudził mnie telefon od Urbana Harrisa.
- Dzień dobry panie pułkowniku – usłyszałem energiczny głos. W głowie miałem resztki snu, w którym znowu broczyłem w rzece ogromnych, lśniących ryb.
- Słucham, w czym problem – odparłem niechętnie, ponieważ nie miałem ochoty na głupie pogawędki.
- W zasadzie to nic takiego – jego głos stracił swój niedawną dynamikę – Tak tylko dzwonię, zapytać czy wszystko w porządku.
- Wszystko w porządku.
- W takim razie nie przeszkadzam. A może mógłbym w czymś pomóc – zapytał.
- Ale w czym?
- No nie wiem. Niczego nie potrzebujecie? Jakieś dokumenty, albo coś takiego?
Gdzieś w głębi drucianego świata telekomunikacji, usłyszałem szelest elektronów.
- Makaron. Dużo makaronu – powiedziałem.
Trzaski na łączach się uspokoiły.
- Tak jest panie pułkowniku, czy coś jeszcze pan sobie życzy?
- Nie, to wszystko. I proszę mi nie przeszkadzać. Dziś jestem bardo zajęty.
Najczęściej spotykaną kategorią w społeczeństwach, których duch pochodzi z krainy idealizmu, jest absolutyzm. Codzienność w takich grupach przypomina nabożeństwo a zwyczajny schabowy staje się ikoną. Tymczasem idealista powinien z typową dla siebie lekkością, stąpać po rzeczywistości i dostrzegając braki w sobie, kupić śrubokręt, kawałek blachy i spawarkę, po czym normalnie zbudować kapsułę i wystrzelić się w kosmos. No i tam zostać.
A jak się nie da, to zostać i kochać każdego.
Nawet kogoś z łupieżem.
Sytuacja w duszy człowieka jest soczewką, przez którą przyglądam się kondycji całego świata. Coś śmierdzi, ktoś wciska pospiesznie szmaty we wszystkie szczeliny, bo prawda w jasności wycieka.