.18
25 gru 2008Właściciel strychu domagał się dziś wyjaśnień. Najpierw wyciekł z niego sprzeciw, jaki zalegał w nim od dnia, w którym zaistniałem w jego prozaicznym życiu, nadal nie rozumie, że dla potrzeb kampanii militarnej, jego placówka została przemianowana na tymczasową Kwaterę Główną, potem marudził coś o Bydgoskich Zakładach Rowerowych, w skrócie BZR, że jeśli ja i mój adiutant chcemy je okraść, to on nie przyłoży do tego ręki, co więcej, natychmiast powiadomi policję o domniemanych sprawcach. Co za niedorzeczny pomysł z tym okradaniem fabryki rowerów, haha, uśmiałem się naprawdę nieźle.
- Wszystko w swoim czasie – powiedziałem, siedząc przy biurku. Właśnie miałem zamiar zabrać się do przeglądania ocalałych dokumentów, które dotarły jakąś godzinę wcześniej, w tym celu przygotowałem sobie szklankę gorącego mleka i wygodnie usiadłem na krześle – Szanowny człowieku o skądinąd niepowierzchownej, lecz zaniedbanej naturze – zwróciłem się do niego, patrząc wprost w jego oczy – wszystko w swoim czasie ulegnie wyjaśnieniu. Bezspornym elementem pozostaje fakt, że pański umysł został zaprogramowany przez pewne siły, które na dzień dzisiejszy pozostają zamaskowane. Wygląda na to, że pan zupełnie nie ma pojęcia, jak się sprawy mają na świecie, zresztą nie jestem zdziwiony, jest pan typowym przykładem teraźniejszości, nudny, zblazowany koleś, rozumiejący tylko to, co ma atrakcyjny wygląd. I dlatego czym prędzej zostanie pan uczestnikiem mojej kampanii, wgram panu nowe oprogramowanie, pański mózg zacznie funkcjonować zgodnie z hologramem i wtedy zabierzemy się do ratowania świata.
Pranie nadal nie zrobione. Skarpetki wszystkie mam brudne. Adiutant śpi pod łóżkiem, bo dopiero co wrócił z nocnej wyprawy, więc nie będę go męczył i jutro pochodzę na boso.