Archiwum z miesiąca: Grudzień, 2008

.18

25 gru 2008

Właściciel strychu domagał się dziś wyjaśnień. Najpierw wyciekł z niego sprzeciw, jaki zalegał w nim od dnia, w którym zaistniałem w jego prozaicznym życiu, nadal nie rozumie, że dla potrzeb kampanii militarnej, jego placówka została przemianowana na tymczasową Kwaterę Główną, potem marudził coś o Bydgoskich Zakładach Rowerowych, w skrócie BZR, że jeśli ja i mój adiutant chcemy je okraść, to on nie przyłoży do tego ręki, co więcej, natychmiast powiadomi policję o domniemanych sprawcach. Co za niedorzeczny pomysł z tym okradaniem fabryki rowerów, haha, uśmiałem się naprawdę nieźle.

- Wszystko w swoim czasie – powiedziałem, siedząc przy biurku. Właśnie miałem zamiar zabrać się do przeglądania ocalałych dokumentów, które dotarły jakąś godzinę wcześniej, w tym celu przygotowałem sobie szklankę gorącego mleka i wygodnie usiadłem na krześle – Szanowny człowieku o skądinąd niepowierzchownej, lecz zaniedbanej naturze – zwróciłem się do niego, patrząc wprost w jego oczy – wszystko w swoim czasie ulegnie wyjaśnieniu. Bezspornym elementem pozostaje fakt, że pański umysł został zaprogramowany przez pewne siły, które na dzień dzisiejszy pozostają zamaskowane. Wygląda na to, że pan zupełnie nie ma pojęcia, jak się sprawy mają na świecie, zresztą nie jestem zdziwiony, jest pan typowym przykładem teraźniejszości, nudny, zblazowany koleś, rozumiejący tylko to, co ma atrakcyjny wygląd. I dlatego czym prędzej zostanie pan uczestnikiem mojej kampanii, wgram panu nowe oprogramowanie, pański mózg zacznie funkcjonować zgodnie z hologramem i wtedy zabierzemy się do ratowania świata.

Pranie nadal nie zrobione. Skarpetki wszystkie mam brudne. Adiutant śpi pod łóżkiem, bo dopiero co wrócił z nocnej wyprawy, więc nie będę go męczył i jutro pochodzę na boso.

.17

24 gru 2008

Niebieskie fałdy jeziora i lodowate nozdrza gór, żyrandol gwiazd nade mną i pękata tarcza księżyca, zepchnęły moją wyobraźnię w krainę marzeń i tak wygrzewałem swoje odbicie w smutku świata, kiedy to karłowata i żarłoczna sylwetka pychy trawiła siódmą głowę pająka, przeczytaj gazetę i włącz telewizor, a rozpoznasz go po śliskich oczach, i dobrze mu się przypatrz, abyś nauczył się programować wstrętem do jego twarzy, ponieważ w tej nie mającej końca krucjacie głupoty, człowiek przygotował człowiekowi upadek. Uchylam drzwi i wpada światło z siłowni, której moc przerasta rozum ludzki, a jego energia wypala piętno przeznaczenia w gorsecie serca. Kto jest na dachu, niech zostanie na dachu, a kto siedzi w piwnicy i w garniturze ciemności, wyjada wiśnie z kompotu, niech już więcej tego nie robi.

.16

23 gru 2008

Kiedy jadłem jajecznicę, zadzwonił telefon. Odebrałem po trzech sygnałach i odbyłem mniej więcej taką rozmowę:
- Cześć koleżko – odezwał się niski, męski głos – masz dla mnie kasę?
- Nie cześć i nie koleżko – powiedziałem i jednocześnie połykałem nitki makaronu – jestem pułkownikiem i tymczasowo przejmuję wszystkie sprawy związane z wszelką działalnością właściciela strychu, nie będę zbytnio stroił rzeczywistości w słowa i powiem jak jest – podrapałem się po szyi i przypomniało mi się, że adiutant musi wyprać moje skarpetki – słuchaj Darex, gówno mnie obchodzi skąd jest twoje myślenie i dlaczego będąc takim małym człowieczkiem, podejmujesz tak wielkie ryzyko porażki, jeżeli będziesz tu wydzwaniał to osobiście zaprogramuję cię takim lękiem, że będziesz bał się swojego własnego odbicia a każdy twój oddech będzie dla ciebie strumieniem, który wykarmi w twoim sercu ducha słabości. Słyszysz szelest demona?
- Pułkowniku? Policja? – wymamrotał Darex
- Pułkownik, ale nie policja – przyklęknąłem na jedno kolano, aby podnieść makaron, który wypadł mi z widelca i korzystając z okazji zacząłem bawić się końcówką sznurowadła – zmywaj się i zastanów się nad sobą – poprawiłem nogawkę w cholewie i rzuciłem słuchawką.

.15

23 gru 2008

Właściciel strychu przyniósł gazetę. Przeczytałem, że nadchodzi globalne ocieplenie.

Zastanawiam się jakim to cudem, owi liczni i światli naukowcy od klimatu doszli do fenomenalnego wniosku, że zbliża się globalne ocieplenie, kiedy nawet nie mają pojęcia jak przewidzieć pogodę na następny dzień.

Kiedy stałem na dachu padał deszcz. Jakiś kot wgapiał się we mnie a po śliskiej powierzchni dachówek staczały się krople, jedna za drugą, miarowo odmierzane wędrowały w pustkę nieskończoności, podczas gdy człowiek nie miał nadal pojęcia, że nadchodzi dzień wyjścia.

Jutro będzie padał deszcz, albo nie będzie padał.

.14

21 gru 2008

Wygląda na to, że w nocy otarłem się o transcendencję. Zjadłem tulipana, potem taki mały rysunek, i potem jeszcze jeden rysunek i leżąc na wznak, wchłaniałem energię matki ziemi.

.13

20 gru 2008

Pierwsze prawo zachowania energii w duszy brzmi mniej więcej tak:

W układzie zamkniętym, jakim jest świat pojedynczego człowieka, suma energii, która zostaje wyzwolona w wyniku wszelkiej jego aktywności, takiej jak: mówienie, generowanie emocji, przetwarzanie uczuć, podejmowanie decyzji, czyny, wybory, konstruowanie przyszłości, estetyka zewnętrzna, architektura umysłu, pamięć, koalicja zapachu, niwelacja masywów energetycznych i nawadnianie pustynnych krajobrazów w duszy, każda odmiana terroryzmu emocjonalnego, podstawianie komuś nogi, smarkanie na przysięgi, pokazywanie dupy, gdy proszą o twarz, podawanie kamienia, siedzenie po omacku w podziemiach siebie samego, używanie czarnych żarówek, plucie na proroków, nieuzasadnione żebractwo duchowe, połyskliwa pycha i płaczliwe użalanie się, leżenie plackiem pod kocem dzień po dniu, zdrada najwyższych praw kosmosu, pogarda dla arystokracji duchowej, zabawa żołnierzykami, pieczenie tortów z kartofli i produkcja wulkanów, wszystko to równa się 1 i zostaje wprzęgnięte w ogólny bilans dobra bądź zła na świecie.

Kurde, chyba przebywam nielegalnie na ziemi i muszę udać się do ambasady rządu światowego po pozwolenie na istnienie i prawo pobytu.

.12

18 gru 2008

Dochodzę do wniosku, że właściciel mieszkania ma osobowość pół-boga, pół dresiarza. Nie wiem skąd w nim ta osobliwa kompozycja, ale nie podoba mi się ten koleś. Za dużo w nim pewności siebie a za mało pokory. Zachowuje się tak jakby zabierał się do wyceny całego świata i jednocześnie chciał każdemu dokopać.
Kiedy przyszedł dziś z pracy, jęczał coś o tym Darexie, facecie, który ściąga dług, nie znam kwoty, nie znam okoliczności, może to nawet fikcyjny motyw, nie wiem. W każdym bądź razie najpierw opowiadał jaki to z niego przebiegły cwaniak, ponieważ przyniósł dokumentację BZR, a potem przechwalał się, że wykończy Darexa. Haha, ciekawe jak niby to zrobi. Podobno facet ma ręce jak patelnie i owłosienie trzeciorzędowe. No cóż, zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.

.11

17 gru 2008

Jedną z pierwszych czynności, którą wykonał mój adiutant zaraz po tym, jak zainstalowaliśmy się na strychu, oprócz czasowego unieruchomienia właściciela mieszkania za pomocą sznurka i starej szmaty, było dokładne sprawdzenie instalacji kanalizacyjnej. Powinniście wiedzieć, że jednym z symptomów apokalipsy, jest zapychanie się wszelkiego rodzaju rur, ich biblijna niedrożność sprowadzi początek końca a nieczystości jakie uczynił człowiek skażą nawet wybranych i to tak, że człowiek będzie się bał podać rękę drugiemu.

Ale okazało się, że rura jest w porządku, dobrze pospawana i na razie nie wygląda, żeby nie miała dać rady.

.10

17 gru 2008

Zapytano mnie dlaczego jestem samotny.

Wyobraźcie sobie mamuta, który zaprzyjaźnia się z kwiatem.

..9

17 gru 2008

Człowiek, który nie ma przyszłości i który nie ma przeszłości, a który żyje teraźniejszością, jest duchem otwartym. Jego siła polega na mocy chwili, jego skupienie nad rzeczywistością, w której jest zanurzony ma znamiona boskości, ponieważ prowadzi go pragnienie wieczności. Jest niepokonany a wolą swoją oplata wszystkie żywioły. Tak spostrzegłem, kiedy to wpatrywałem się nocą w gwiazdy. Pomyślałem też, że ludzie mają wiele z gwiazd na nieboskłonie, wszystkie chcą świecić i im jest ich więcej, tym żywiej roziskrza się nieskończoność niewypowiedzianym pięknem niosącym zachwyt duszy.

Wychowały mnie gwiazdy i świnie.