Archiwum z miesiąca: Kwiecień, 2009

.86

14 kwi 2009

Czy naprawdę nie przeszkadza Wam, że traktują nas wszystkich jak ignorantów, którzy naiwnie zaakceptują nadchodzący system. Przeprogramujmy się bracia. Żaden z nas nie powinien w swojej godności zaakceptować ogromu świństwa, jaki pod pozorem fałszywych haseł wpełza w nasze życiorysy.

Wincent napisał tak wczoraj. Wygląda na to, że koleś zaczyna powoli łapać.

.85

14 kwi 2009

Za oknem gołębie przechadzają się w dostojnej wolności, taplają się w kałużach, lądują i wznoszą się ponownie, przeskakują z miejsca na miejsce, trzepoczą skrzydłami, zaczepiają się i ciągle gadają o swoich gołębich i przez to ważnych im sprawach. Patrzą ze zdziwieniem na człowieka, który trwa w ciszy od godziny i który chce już przebić przestrzeń i rozmyć się w jej nieskończonym istnieniu.

.84

13 kwi 2009

Społeczeństwo w lęku, w jego machinie, strukturalnie przemyślanej, niczym pierwowzór metra, wszystko odmierzone, przeanalizowane, powtórnie przedyskutowane, w praktyce, w małych grupach społecznych, w nieustannych ćwiczeniach, w manipulacji, w medialnej eksplozji strachu, nikt nie jest bezpieczny, zewsząd nadchodzi zagrożenie, bo oni już planują kolejny zamach, kolejny ruch, następne posunięcie, już wyruszyli, zebrali się w grupie, dyskutują, omawiają, wyznaczają cele i zarażają się wzajemnie emocjami. Komu na tym zależy? Kto rozsiewa te idee? Kto za to płaci? Dlaczego od zawsze są nieuchwytni? Dokąd zmierza człowiek w tym rwącym potoku zdarzeń? A może to wszystko to paranoidalna siatka, utkana przez człowieka dla drugiego człowieka, aby go pochwycić, osaczyć, okrążyć, zbić wewnętrznie, szturmem podbić jego umysł, zniewolić duszę, sparaliżować i pozwolić im działać. Człowiek spętany strachem jest posłuszny, bierny, kroczy w milczeniu, ma spuszczoną głowę, nie narzeka, boi się i w lęku akceptuje, człowiek nie zadaje wtedy pytań, nie wierzga się, całym sobą jest bezwolny.

.83

12 kwi 2009

Za oknem człowiek. Oto ten człowiek nic nie wie o wojnie, to jest niedopuszczalne. On wewnętrznie trwa w stanie pokoju. Jak to jest możliwe. Gdzie jest skrojony przez media i panikę strach, gdzie jego obywatelska, ziemska i demokratyczna egzystencja, o czym on myśli, czyżby o rodzinie, niebieskich migdałach, o zwyczajnych sprawach, czy on nie rozumie, że świat w swojej precyzyjnej machinie, odnajdzie go wszędzie, jego myśli, odtworzy jego drogę życia, krok po kroku, godzina po godzinie, wytropi, wydobędzie choćby z podziemi i w końcu zwycięży.

.82

11 kwi 2009

Walizka to potencjalne narzędzie aktu terroryzmu. Mała, plastikowa struktura a w niej przestrzeń odgradzająca nas od normalności. Jest przecież wojna. Walka człowieka z człowiekiem. Są terroryści, niewidzialni i samotni w walce, okrojeni z praw, wyklęci i zaatakowani. Czy aby jest tak naprawdę, czy możliwe jest, aby w tak przejrzyście inwigilowanym świecie, najeżonym podsłuchem, uzbrojonym w kamery i szybkie procesory komputera, w dobie elektronicznej kontroli i permanentnego zapisu, w tej nieustannej obserwacji i notatkach, podpisach, deklaracjach, w rozliczeniach podatkowych, w biletach przejazdu, kwitach towarowych, śladach stóp na parapecie, odciskach na szybie, czy możliwe jest, aby w takiej obserwacji, swobodnie uchował się zamachowiec i samodzielnie, aktem przypadku, lub tajnej organizacji, postanowił zniszczyć fragment naszej rzeczywistości, bo przecież tropią nas w kodzie genetycznym, w oddechu, w ślinie i resztkach obiadu, zadają pytania, śledzą zagadnienia transakcji bankowych, rozdwajają się i mnożą, nie śpią i zachodzą w głowę, dlaczego, skąd, z jakiej przyczyny i martwią się o nas.
Czy jeden z tych obdartych i zdziwaczałych terrorystów przedarł się przez nasze granice, zmylił psy, uśpił czujność inspektorów, i w końcu zmęczony, niewyspany i zbuntowany, dotarł w sąsiedztwo, aby zadać strategiczne uderzenie. Nie wie nikt. I nie wiedzą służby specjalne, nie wiedzą rzetelne media, nie wiedzą nasi przywódcy o twarzach przebrzmiałych troską o nasz los, nikt nie wie.

No to jak to kurwa jest naprawdę.

.81

11 kwi 2009

Śmierć jest największą sprawiedliwością tego świata.

.80

6 kwi 2009

Wczoraj Wincent miał imieniny. Siedział i patrzył w dal. Zupełnie jakby nie rozumiał, że upływające lata tylko pogarszają sytuację jego systemu duchowego. Siedział i milczał.